Stadia społecznego rozwoju

Print

Kulturowe procesy, które rozniecają konflikty, upowszechniają dobrobyt i kształtują globalizację

Don Edward Beck, Ph. D

Pobierz plik pdf

Dyskusje o globalizacji dotykają jedynie powierzchni zjawisk,  pod którymi znajdują się ukryte przed naszym wzrokiem głębokie uskoki kulturowe, podobne do wielkich, kontynentalnych pęknięć tektonicznych. Niepowodzenia w rozumieniu i radzeniu sobie z tymi ewolucyjnie wykrystalizowanymi systemami wartości skutkują niepotrzebnymi konfliktami światopoglądowymi, ciągłymi antagonizmami „my” kontra „oni”, przemocą na gruncie klasowym oraz kosztownymi, upolitycznionymi rozwiązaniami, które najczęściej są zupełnie nieadekwatne do problemów,  jakie próbują rozwiązywać. Te „uskoki tektoniczne” ujawniły się  z całą mocą podczas obrad WTO w Seattle[1]. Pytanie brzmi: gdzie szukać   integrujących, spójnych zasad i procesów, w oparciu o które moglibyśmy przerzucić  mosty ponad głębokimi podziałami?  Jak można rozsupłać ten gordyjski węzeł globalnych konfliktów? Jak połączyć dla wspólnego dobra kapitalistyczną skuteczność z socjalistycznymi ideałami? Proponujemy  Dwanaście Postulatów wyrastających z próby zrozumienia natury procesów, które jak sądzimy całościowo tłumaczą złożoną dynamikę sił kształtujących ludzkie kultury, społeczności i państwa.

Ludzkości - Quo Vadis?

W naszej postmodernistycznej i pozimnowojennej epoce, w  obliczu kształtującego się nowego globalnego ładu,  zadajemy sobie rozmaite ważne pytania o rolę sztywnych ideologii, granice państwowe, znaczenie własności, utopie technologiczne, mając na przeciw  naiwne oczekiwania równości i sprawiedliwości. Słyszymy wszystkie te głosy. Rejestrujemy wszystkie te żądania. Docierają do nas wszystkie te „prawdy”. Obserwujemy niezliczone demonstracje i odsłony ulicznego teatru. Towarzyszy nam poczucie, że  owe głosy płyną z Wieży Babel. Nic dziwnego, bo realia są tak różnorodne, myśli tak splątane, a rozwiązania tak przeciwstawne. To trochę tak, jakby sześć miliardów ludzi wdrapało się na szczyt tej wieży i stamtąd wykrzykiwało do nas swoje żądania. Czasem ma się wrażenie, że  każdy z nich domaga się swojego miejsca pod słońcem, swojej bezpiecznej niszy i darmowych biletów do Disneylandu.

Gdyby ktoś przeprowadził merytoryczną analizę wszystkich książek i artykułów na temat globalnych rozbieżności, albo prześledził akademickie spory lub nawet polityczne debaty prowadzone w narodowych parlamentach czy podczas międzynarodowych szczytów, zobaczyłby kilka jasnych i wyraźnych schematów myślenia. Kapitalizm jest wspaniały – lub zachłanny. Socjalizm jest humanitarny – albo destrukcyjny. Technologia jest błogosławieństwem bądź przekleństwem. Bogaci są tacy dlatego, że ciężko pracują, albo po prostu wygrali na loterii życia. Biedni są biedni, bo są niezaradni albo są ofiarami wyzysku bogatych. Rozwój ekonomiczny i podział dóbr doprowadzi do wyrównania szans albo być może spowoduje globalne ogłupienie. Co z tego jest prawdą?

Większość dyskusji koncentruje się na konkurujących modelach ekonomicznych, powszechnym dostępie do życia politycznego, zadekretowanej równości szans i osiągnięć, a na końcu i tak proponuje się odgórne i bezdyskusyjnie najlepsze rozwiązania. Spory na temat wielkości oraz podziału budżetów budzą rosnące emocje, bo uważa się, że pieniądze to czarodziejski eliksir na wszelkie bolączki. Jeżeli stworzymy atrakcyjne miejsca do mieszkania dla wszystkich, to „przegrani” zmienią się w „wygranych” poprzez prostą zmianę adresu. Nowe przepisy i zarządzenia odmienią serca i umysły. Na falach wolnego, globalnego rynku wszyscy staną się udziałowcami rosnącej zamożności. Każdy skorzysta z hojności państwa opiekuńczego, wszechmocnie zarządzającego systemami podatkowymi i programami socjalnymi. I, rzecz jasna, cudowna technologia doprowadzi Internet pod wszystkie strzechy, nawet tam, gdzie brak elektryczności. Rzecz jasna.

Ale, w takim razie, zadajmy pytanie: dlaczego ta polityka nie zadziałała w przeszłości, dlaczego okazała się nieskuteczna? Spójrzmy na Afrykę. Spójrzmy na Haiti. Spójrzmy na Bałkany. Spójrzmy na Rosję. Spójrzmy na Deltę Missisipi. Spójrzmy na górnicze osady Yorkshire. Spójrzmy na rezerwaty amerykańskich Indian. Spójrzmy – wszędzie są tłumy ludzi marzących o bochenku chleba. Spójrzmy na dzieci z Kalkuty, na szwalnie w Bangladeszu i miejskie wysypiska śmieci, na liczbę nastolatków z grup mniejszościowych w amerykańskich więzieniach. Pomimo wszystkich wydanych pieniędzy, rozbudzonych oczekiwań, wdrożonych programów, „dobrych uczynków” oraz podjętych „szlachetnych wysiłków”, nasze problemy wciąż pozostają nierozwiązane. Dlaczego?

Główna teza tego wywodu jest taka, iż zewnętrzne działania mające na celu poprawę ludzkiej kondycji będą chybione, tak długo, jak długo nie będzie im towarzyszyć wszechstronne zrozumienie poziomów rozwoju wewnątrz społeczeństw. Krótko mówiąc, wysiłki w dziedzinie ekonomii, polityki i technologii muszą być w zgodzie z poziomem złożoności myślenia w poszczególnych jednostkach i całych kulturach. Dopóki zewnętrzne wysiłki nie będą, w swoich formach działania, odpowiadać  zdolności pojmowania kadr zarządzających oraz całych populacji poszczególnych krajów, będą jedynie pogarszać sytuację, zamiast ją poprawiać. Tak, jak nurek głębinowy, który doznaje paraliżu, kiedy wynurza się zbyt szybko lub cierpi z braku powietrza, gdy zbyt długo pozostaje pod wodą, organizmy społeczne są również wrażliwe na zbyt wielką lub zbyt małą dynamikę. Nasz wywód będzie starał się przedstawić  i przedyskutować następujące zagadnienia:

  1. Osiem stadiów rozwoju społecznego
  2. Modele ekonomiczne i polityczne właściwe dla każdego stadium
  3. Dwanaście postulatów - drogowskazów w poszukiwaniu globalnej spójności w tej epoce społecznych podziałów i rozwarstwienia

OSIEM STADIÓW ROZWOJU SPOŁECZNEGO, czyli jak wyłaniają się kultury

Stadia rozwoju społecznego, bardziej niż strome stopnie, przypominają wzbierające fale. Każde stadium to po prostu zmienny, tymczasowy stan formujący się w indywidualnych i kolektywnych umysłach. Niektórzy nazywają to „paradygmatami” lub „poziomami psychologicznego rozwoju”. W niektórych tekstach używam określenia memy wartości (valueMEMES), inaczej to bio/psycho/socjo/duchowe skrypty, przypominające DNA. Wszczepiają one swoje kody poprzez kulturę albo roznoszą się po całej planecie poprzez telewizję i na pokładach transkontynentalnych odrzutowców. Są to raczej płynne, żywe systemy niż sztywne, hierarchiczne stopnie. Splatają  się spiralnie, żyją w ludziach, organizacjach i całych społeczeństwach. Terminy: „społeczne stadium”, „fala kulturowa”, „system wartości” i „kod memu wartości” (vMEM) traktuję jako synonimy.[2]

Kultury, podobnie jak organizmy państwowe, kształtują się poprzez pojawianie się systemów wartości (stadia społeczne) w odpowiedzi na warunki życiowe. To te złożone inteligencje przystosowawcze tworzą spoiwo łączące grupy, opisują, kim są ludzie wchodzący w skład tych grup i określają miejsce, które zajmują one na planecie. Fale kulturowe, podobnie jak rosyjskie matrioszki (lalka ukryta w lalce, a w niej kolejna lalka) wytwarzają z biegiem czasu unikalną mieszankę zakodowanych wzorów działania i przetrwania, mitów założycielskich, form artystycznych, stylów życia i instynktów społecznych. I chociaż wszystkie te formy  są pełnoprawnymi manifestacjami ludzkiego doświadczenia, nie są one „równorzędne” w swoich zdolnościach radzenia sobie ze złożonymi problemami społeczeństw.

Zauważalne w kulturach stadia rozwoju społecznego, to jednak nie   kalwinistyczne skrypty zamykające nas w kręgu wyborów niezgodnych z naszą wolą. Nie są to również nieuniknione szczeble na drabinie przeznaczenia, ani coś, co jak magiczne kręgi w zbożu, pojawia się w naszej kolektywnej psychice. Kultury nie powinny być postrzegane jako sztywne wzory o niezmiennych cechach. Ich istotą są raczej przystosowujące się inteligencje, podlegające przypływom i odpływom, postępom i regresom, mające zdolność osiągania nowych poziomów złożoności (systemów wartości), kiedy pozwolą na to warunki. Podobnie jak cebula, kultura składa się z licznych warstw – warstwa na warstwie. Nie ma stanu finalnego, ostatecznego przeznaczenia, utopijnego raju. Każde stadium jest jedynie wstępem do następnego, po którym następuje następne i kolejne.

Każde pojawiające się stadium, lub fala kulturowa przynosi poszerzenie horyzontów, bardziej złożone zasady organizacji i na nowo ustanowione priorytety, nowe sposoby myślenia i  specyficzne wnioski. Wszystkie poprzednio osiągnięte stadia pozostają w złożonym systemie wartości, kształtując unikalną tkankę danej kultury, kraju lub społeczności. W języku Kena Wilbera każde nowe stadium społeczne „przekracza i  zawiera w sobie” wszystko to, co było przedtem. Społeczności zdolne do zmiany oscylują pomiędzy biegunami  indywidualizmu (Ja: Mnie: Moje), i kolektywizmu ( My: Nam: Nasze). Przechył w jedną stronę stwarza potrzebę korekty, co powoduje ruch w stronę drugiego bieguna. Dekady „Ja” zamieniają się w epoki „My” podczas gdy stale  wznosimy się lub opadamy spiralnie w odpowiedzi na zmieniające się warunki życiowe. Niektóre stadia społeczne akcentują różnorodność i nagradzają inicjatywy indywidualne oraz cenią prawa człowieka, inne kładą nacisk na przystosowanie, nagradzają współpracę i wspólne działanie. Społeczeństwa poruszają się zygzakiem pomiędzy tymi dwoma biegunami, za każdym zwrotem przyjmując przeciwny model.

Za każdym razem, kiedy w kulturze pojawia się nowe stadium, rozprzestrzenia ono swoje wzory działania oraz priorytety życiowe poprzez nowe formy wyrazu w religii, w  polityce, teoriach psychologicznych i antropologicznych, a także koncepcji ludzkiej natury, naszej przyszłości, przeznaczenia, globalizacji, a nawet stylów architektonicznych i podejścia do sportu. Wszyscy żyjemy w stanach przepływu, zawsze młode wino wlewa się w stare bukłaki, innymi słowy, ciągle znajdujemy się w sytuacji niekończącego się poszukiwania.

Oto kluczowa idea. Poszczególne społeczności, kultury i subkultury, jak i całe narody są na różnych  psycho – kulturowych poziomach ewolucyjnej złożoności. Tu jednak wchodzi w grę pewien istotny czynnik: wcześniej zaktywizowane poziomy rozwoju nie zanikają, wciąż funkcjonują, wpływając na charakter nowych, bardziej złożonych systemów. Nic więc dziwnego, że te same tematy, z jakimi mamy do czynienia na Zachodnim Wybrzeżu (pomiędzy czerwonym a niebieskim memem) spotkamy także w Południowo-Zachodnim Los Angeles. Równie dobrze można tkwić w  animistycznej (fioletowej) wizji świata na Burbon Street w Nowym Orleanie, jak i w Zairze. Sprawy wnoszone przed Radę Miejską w Minneapolis (pomiędzy pomarańczowym, zielonym a żółtym memem) niewiele różnią się od problemów rozpatrywanych przez ich instytucjonalne odpowiedniki w Holandii.

Społeczności tak zwanego Trzeciego Świata, gdzie panuje  przemoc i bieda, przeważnie mieszczą się w przedziale pomiędzy beżem, fioletem, czerwienią i błękitem. Najważniejsze dla nich jest pozostanie przy życiu, bezpieczeństwo, radzenie sobie w warunkach właściwych dla epoki feudalnej.  Społeczności Drugiego Świata podlegają autorytarnym rządom monopartyjnym o charakterze prawicowym lub lewicowym – co i tak na jedno wychodzi – (niebieski mem).  Narody i społeczeństwa tak zwanego Pierwszego Świata osiągnęły wysoki poziom dostatku połączony z niższą dzietnością i większym dostępem do nowoczesnych technologii. Społeczności te skupione są na strategicznej perspektywie wolnego rynku i swobód osobistych – czyli światopoglądzie właściwym dla stadium 5 (pomarańczowy mem). Zaś w świecie „ponowoczesnym” widać też cechy nowego systemu wartości (zielony, żółty i turkusowy mem). Na razie brak nam jednak języka do opisania zjawisk które wykraczają  poza Pierwszy Świat, toteż żywimy przekonanie, że to już stadium ostateczne – „koniec historii”. Pojawia się teraz ważne pytanie: czy dla miliardów ludzi, które obecnie rozstają się ze stylem życia Drugiego i Trzeciego Świata, możliwy będzie udział w zamożności Pierwszego Świata, jaki mogą zobaczyć na ekranach swych telewizorów? I co się stanie ze środowiskiem naturalnym, kiedy każda chińska rodzina będzie miała garaż na dwa samochody?

Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, GTO i większość międzynarodowych korporacji odzwierciedlają niebiesko – pomarańczowe kody światopoglądowe, cechujące się wpojoną przez kulturę dyscypliną, odpowiedzialnością finansową i odpowiedzialnością osobistą. Kody te atakowane są z trzech kierunków przez:

  • Aktywistów „czerwonej strefy”, anarchistów i awanturników, którzy kochają ostrą walkę i uważają, że wielkie, pomarańczowe bankomaty są łatwymi celami, na których można wymusić różnego rodzaju haracze.
  • Ideologie „strefy niebieskiej”  bronią świętego przed świeckim, nienawidzą panoszącej się technologii oraz burzenia uświęconych porządków; wychwalają czystość wiary, szlachetne cele i boskie powołanie.
  • „Strefę zieloną” humanistów i ekologów, którzy zestawiają cenę eksploatacji, chciwości i egoizmu z kosztami erozji pierwotnych kultur oraz oszpecenia „dziewiczego” pejzażu przez złote łuki triumfalne Big Macka.

Demonstracje przeciwko WTO wielu osobom zamieszały w głowach ponieważ połączyły one  czerwonych, niebieskich i zielonych aktywistów w jedną, anty-pomarańczową krucjatę. Kapitalizm i materializm to bliźniacze, czarne charaktery. Przeciwko nim stają szlachetne cnoty: duchowość, równość społeczna i równy podział dóbr oraz troska o przetrwanie natury. Nie widać tu pola kompromisu, brak punktów do negocjacji, brak też widoków na wynik win win. Ten globalny węzeł tworzą konflikty  pozornie nie do pogodzenia: pomiędzy tymi, co mają, a tymi, co nie mają; tymi, co mają mało i chcą więcej, a tymi, co mają dużo, ale nigdy im nie dość. Musi istnieć jakieś lepsze rozwiązanie.

 

Jak widać, krzywa reprezentująca rozkład poszczególnych memów zaczyna się wznosić w strefach fioletu i czerwieni, a także, w nieco mniejszym stopniu, w enklawach pomarańczowego. Wielu ludzi uwięzionych w niebieskim paradygmacie autorytaryzmu i „płaskiej ziemi” teraz właśnie budzi się do perspektywy pomarańczowej – „wygodnego życia”. Równocześnie formacja postmodernistyczna atakuje pomarańczowy materializm, proponując lotniejsze podejście do życia: poszukiwanie sensu w rytuałach sauny Indian Navaho czy eksploracje różnych innych ścieżek duchowych. W swojej nowej książce zatytułowanej The Cultural Creatives  (Three Rivers Press; ISBN 0609808451; październik 2001), Paul Ray przypisuje niebieskiemu określenie Heartland (bastion), pomarańczowemu – Nowoczesność, zaś zielonemu – Kultura - Kreatywność. My dodajemy jeszcze kolejne stadium rozwoju: żółty – Integralność. Przed każdą społecznością stoi inna przyszłość. Przyszłością Trzeciego Świata będzie Drugi Świat, zanim jego udziałem stanie się niezależność właściwa Pierwszemu Światu i postmodernistyczna wrażliwość. Na drodze ewolucji każda społeczność zmierza ku swojej własnej przyszłości.

„Demokracja” może więc mieć rozmaite formy, odcienie, odmiany oraz stopnie złożoności. Należy się wystrzegać narzucania form właściwych dla określonych stadiów czy punktów Spirali innym stadiom rozwoju. Takie działanie to zaproszenie do kulturowej katastrofy. To, że na drodze naszego rozwoju psycho – socjo – duchowego stworzyliśmy takie formy, jak klany nastawione na przetrwanie, wspólnoty plemienne, państwa feudalne, starożytne imperia, państwa korporacyjne oraz społeczności oparte na umowie społecznej, nie stało się bez ważnych powodów. Robert D. Kaplan przedstawia to jasno w swoim obszernym eseju „Was Demokracy Just a Moment?” (The Atlantic Monthly, grudzień 1997). Zauważa on, że autorytarne Chiny (niebieski mem) robią dla swoich obywateli więcej, niż demokratyczna Rosja (pomarańczowy)[3], zaś oświecone rządy monopartyjne czy nawet dyktatury (czerwień) potrafią tworzyć klasę średnią szybciej, niż modele wielopartyjne (pomarańczowy) w Afryce.

W przenośnym sensie, ewolucyjne spirale obejmują swym tańcem cały świat. Kiedy jedni słyszą plemienne bębny, inni tańczą tango, walca, texas, two-stepa lub jitteburga, charlestona lub  tańce zespołowe. W niektórych tańcach każdy stara się wyrazić siebie, nie zważając na pozostałych, w innych tańczymy w grupie, synchronizując ruchy i układy. Na tym polega globalne zróżnicowanie. Zaczynają się pojawiać nowe modele polityczne i gospodarcze w zintegrowanych wspólnotach i holistycznych sieciach, opartych o specyficzne wartości i kody. Zapraszamy do globalnego tańca.

INTEGRALNA PERSPEKTYWA GLOBALIZACJI - DWANAŚCIE POSTULATÓW

Dyrektywa Pierwsza

„Postulat” definiuje się jako „istotne założenie, warunek lub założony ciąg rozumowania”. Postulaty muszą być spójne, widziane jako równoczesne, a zarazem następujące po sobie sekwencje zdarzeń, które wywołują zmianę. Nieustająca przemiana to istota Dyrektywy Pierwszej, wyraża uniwersalny mechanizm przenikający wszystkie procesy  kształtujące decyzje podejmowane przez ludzi, a także przez inne formy życia. Bakterie, wirusy, geny i memy wydają się być formowane przez nieliniowe, przystosowawcze inteligencje, dzięki nim życie  na naszej planecie wciąż  się rozwija.

Postulatów nie należy traktować jako osobnych, samoistnych rezolucji. Raczej należy je widzieć jako  synergicznie zorkiestrowane „ciągi rozumowania” . Dyskusja nad tym, który z postulatów jest najważniejszy, nie ma sensu. Wszystkie one wplecione są w ewoluującą Globalną Sieć. Zauważmy, jak rozszerzają się horyzonty poznawcze,  począwszy od poziomu  rodziny poprzez formy klanowe, do imperiów, starożytnych narodów, korporacyjnych państw narodowych, aż po perspektywę globalną. Niemniej, wszystkie te sposoby postrzegania świata wciąż istnieją obok siebie na naszej planecie. Jesteśmy świadkami czegoś w rodzaju nowego dryfu kontynentalnego, w miarę jak nasze światy ekonomiczne, polityczne, technologiczne i społeczne zbliżają się do siebie i ścieśniają.

Pojawiające się globalne problemy wymagają globalnych rozwiązań, a to, rzecz jasna, wymaga globalnego poziomu myślenia. Potrzebne jest zrozumienie historycznych osi czasowych, wzdłuż których przesuwa się przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Należy uchwycić punkty widzenia obejmujące początki i końce tych procesów. Wizja stanu docelowego jako bezruchu, musi zostać zastąpiona perspektywą stanu płynnego. Zbyt proste, doraźne rozwiązania muszą zostać zastąpione przez solidne zrozumienie i szacunek dla ludzkich odmienności, unikalności sytuacji, a także nieuniknionych stopni i stadiów rozwoju. Sztywne reguły, produkt skostniałych ideologii państwowych, muszą ustąpić miejsca miękkim algorytmom ogarniającym świat pełen zmiennych cykli życia, niekontrolowanych ruchów oraz innych złożonych sił, które są esencją życia jako takiego. Należy przyjąć brak jakichkolwiek gwarancji: nie ma wiecznej mapy, obowiązkowych punktów docelowych, ani niebieskiej kropki postawionej niezmywalnym atramentem. Istnieją natomiast równania, formuły, fraktale, przyczyny i skutki oraz procesy. Każde nowe rozwiązanie wraz z upływem czasu staje się źródłem nowych problemów. Ludzkie motywacje zmieniają się wraz ze zmianą warunków życiowych na lepsze lub gorsze. Reprezentujemy raczej systemy niż typy – rozdzielne centra decyzyjne, które nieustannie przeorganizowują się pod względem priorytetów i pilności potrzeb. Rozmaite kultury i subkultury są więc żywymi podmiotami znajdującymi się na poziomach złożoności podyktowanych przez warunki życiowe.

Konkludując, prawdziwą intencją tych postulatów, traktowanych łącznie, jest kształtowanie wewnętrznych oraz zewnętrznych energii,  aby wyłonić naturalne zasady, które wydają się sterować przemianami społecznymi. Energie te są mocniej uwarunkowane samoorganizującymi się regulacjami i procesami niż mechanicznymi, sztucznymi zarządzeniami i poleceniami. Są one skłębione, chaotyczne, często skłonne do przemocy, niepewne siebie,  zaburzane  przez chybione eksperymenty i regresy, skoki jakościowe wprzód i spektakularne wpadki. Wędrują po dzikich polach, wśród warczenia groźnych bestii, wciągane podstępnie przez bagna i kuszone życiodajnymi oazami. Zamierzeniem naszej integralnej inicjatywy jest udrożnienie kanałów, poruszenie zatęchłej, stojącej wody, odblokowanie dopływów tak, aby umożliwić żeglugę w spienionym nurcie i utrzymanie ciągłego biegu idei, energii i ludzkiego ducha w czasie i przestrzeni. W tym sensie, zgodnie z Dyrektywą Pierwszą, stajemy się współtwórcami ludzkiej historii.

Najpierw jednak, kilka osobistych pytań do rozważenia:

  • Co sprawia, że tak a nie inaczej widzisz problemy globalizacji? Kim są „ci dobrzy”, a kim „ci źli”?
  • Jakie osobiste priorytety stały się filtrami twojej percepcji? Dlaczego je masz? Czy się zmieniłeś?
  • Jakie zyski lub straty przyniosłyby ci odmienne globalne scenariusze?
  • Jakie przekonania, punkty widzenia czy systemy wartości wpływają na twoje myślenie?
  • Jakie grupy reprezentujesz, jakie sprawy wspierasz, czy masz osobiste lub zawodowe zobowiązania, które odkształcają twoje poglądy?
  • Czy jesteś otwarty na nowe, inne perspektywy oraz nowe, rozszerzające się horyzonty?

DWANAŚCIE POSTULATÓW

1. Przeformatuj zagadnienia globalizacji tak, aby w polu widzenia znalazły się nie stereotypy behawioralne lecz systemy wartości

W miejsce filtrów rasowych, etnicznych, nacjonalistycznych, uwarunkowanych kulturowo czy moralistycznych ocen naznaczonych związkami uciskających i uciskanych, wybierz spojrzenie na problemy globalizacji poprzez  kadr integralno – holistyczny (żółty i turkusowy mem). Zanurzenie się w głębię różnorodnych nurtów,  zrozumienie bardziej złożonych   systemów wartości,  pozwoli ci uzyskać szerszą, bardziej realistyczną wizję rzeczywistości i skonstruować praktyczne, odpowiednie do potrzeb rozwiązania realnych problemów.

Co więcej, znajomość podstawowych kodów kulturowych widocznych w zachowaniach indywidualnych i grupowych daje możliwość szybkiego odnajdywania źródeł wewnętrznych sił, które kształtują bieżące wydarzenia. Dlaczego na przykład wskaźnik zarażeń wirusem HIV w niektórych częściach Afryki jest tak wysoki? Jeżeli przyjmujesz za czynnik sprawczy takie kategorie jak „Afrykanin”, „Czarny”, „biedny” czy „Trzeci Świat”, całkowicie mijasz się z rzeczywistością. Nie wszyscy Afrykanie, Czarni, ubodzy, mieszkańcy Trzeciego Świata wykazują te same zachowania seksualne związane z AIDS. Kiedy kobiety podlegają fioletowo/animistycznemu memowi , gdzie pewność i bezpieczeństwo są wiodącymi wartościami, to posiadanie wielkiej rodziny leży w ich interesie, ponieważ dzieci zapewniają siłę roboczą (zbieranie drewna, przynoszenie wody) i zabezpieczają przyszłość. Kiedy mężczyźni sterowani są czerwono/eksploatacyjno/rozbójniczym systemem wartości, zapładniają tyle kobiet, ile tylko zdołają jedynie po to, żeby „zdobyć punkty”. A jeżeli do tego wierzą (fioletowy mem), że seks z dziewicą uleczy ich AIDS, staje się jasne, dlaczego choroba rozszerza się tak szybko.

Pandemia jest problemem „fioletowym i czerwonym”, a nie „czarnym”. Czarnoskórzy ludzie w strefach niebieskiej, pomarańczowej i zielonej są mniej skłonni do ryzykownych zachowań. „A więc to memy, głupcze!”

2. Stwórz aparat do wykrywania istotnych zmian, aby śledzić głębsze nurty i oznaki kryzysów

Dla śledzenia owych podskórnych nurtów obiegających wszystkie kontynenty, konieczne jest rozwinięcie w sobie zdolności dostrzegania krytycznych punktów wyłaniających się zmian, a także umiejętność wyciągania wniosków z bardziej tradycyjnych wskaźników dotyczących społecznych, ekonomicznych, zdrowotnych  jakości życia. Ta wiedza zaczerpnięta ze źródeł informacji typu GIS (System Informacji Geograficznej) może być rozbudowana poprzez nałożenie na nią memetycznych kodów. Pozwoliłoby to odnaleźć w konwencjonalnych, powszechnie dostępnych danych głębsze znaczenie. W konsekwencji umożliwiłoby to dostrzeżenie wczesnych oznak tworzenia się „punktów zapalnych”, mogących prowadzić do wybuchu kryzysów społecznych. Posiadanie takiego wglądu mogłoby uprzedzić społeczność międzynarodową o budzeniu się krwawych konfliktów w Afryce, na Bliskim Wschodzie, na Bałkanach czy w Indonezji. Posiadamy indeks Dow Jones'a mówiący o stanie ekonomii i inne wskaźniki świadczące o jakości życia w różnych krajach. Gdzie  są wskaźniki czułe na wartości, które mogłyby nas poinformować o ważnych zmianach lub zasygnalizować alarm, kiedy na horyzoncie pokazuje się niebezpieczeństwo?

Na przykład, kiedy bałkańscy przywódcy polityczni zostali zgromadzeni w Bazie Sił Powietrznych Wright - Patterson w Dayton, w Ohio, by wypracować jakiś rodzaj pokojowego porozumienia dla byłej Jugosławii, gdzie trwał zastarzały konflikt, dostali do dyspozycji satelitarne mapy ukazujące aktualne ukształtowanie terenu, łańcuchy górskie oraz linie granic.

A gdyby na ten zewnętrzny  obraz terenu nałożyć memetyczną  mapę konturów różnych grup ludności w ich zróżnicowanych stadiach rozwoju społecznego? Przecież  były widoczne jak na dłoni? A gdyby ONZ mogła monitorować owe kody kulturowe w Sierra Leone, Rwandzie lub Timorze Wschodnim, to czy reakcje nie byłyby zupełnie inne? To niebezpieczne dać się uwięzić w jednym tylko paradygmacie.

3. Dla kształtowania teraźniejszości myślenie o przyszłości jest o wiele istotniejsze niż koncentracja na przeszłości

Przeszłości nie można powtórzyć ani odtworzyć. Czas to nie strzała lecąca prostą, ciągłą linią z przeszłości w przyszłość. Mamy raczej do czynienia z serią nielinearnych skoków, które powodują całkowite zmiany warunków, punktów widzenia i systemów operacyjnych. W tym sensie Thomas Wolfe miał rację: „Nie ma powrotu do bezpiecznej przystani”.[4]

Oznacza to, rzecz jasna, potrzebę wypracowania przekonującej i realistycznej wizji przyszłości, a następnie skoordynowania różnych działań oraz projektów dla osiągnięcia przyjętych celów. Jest to możliwe dzięki twórczemu zastosowaniu technologii  budowy scenariuszy,  doprowadzonej do stanu zaawansowania przez Johna Patersona z Instytutu Arlington w Virginii. (zobacz www.Arlingtoninstitute.org)

Lecz czy możemy „porzucić” przeszłość, jednocześnie zachowując podstawowe kody, niezbędne do budowania nowych, bardziej złożonych systemów społecznych? Zarówno dziki kapitalizm, jak i materialistyczny marksizm starały się wypalić do korzeni lokalne kultury, próbując stworzyć już to Nowego Człowieka, już to Homo Economicus. Kapitalizm narzucił tradycyjnym kulturom  styl życia oparty na konsumpcji, a marksizm, tak jak w Kambodży, stosował „pola śmierci”, by wymazać każdy ślad dawnych porządków. Jeden i drugi  dokonały poważnych szkód w obszarze kultury, bo zarówno kapitalizm, jak i marksizm zakładają „stan docelowy”, który unicestwia wszystkie poprzednie dokonania.

Wciąż bez odpowiedzi pozostaje ważne pytanie, jak możemy przełamać barierę gniewu i poczucia winy będących wynikiem zdarzeń z przeszłości, które często stanowią dla społeczeństw przeszkodę w rozwoju. Godne uwagi rozwiązanie może stanowić południowoafrykańska Komisja Prawdy i Pojednania czy też akcja „Podpisz się w księdze przeprosin” będąca reakcją na  dyskryminację australijskich aborygenów. Afroamerykańskie subkultury w Stanach Zjednoczonych coraz głośniej domagają się materialnego odszkodowania za niehumanitarną instytucję niewolnictwa oraz wszechogarniające konsekwencje wieków segregacji i dyskryminacji.

Jest jednak lepszy sposób podejścia do problemu zaistniałych asymetrii będących wynikiem działania tak wielu różnych sił i czynników. Kluczowe wydaje się tu odejście z pozycji „obwiniam i jestem obwiniany” czy nawet „żyję i daję żyć innym” w kierunku „prosperuję i pomagam innym prosperować”. W końcu może się to udać nawet subkulturom, one też muszą przejść przez kolejne stadia rozwoju.

4. Poszukiwanie nowych inteligencji, które ujawniają się w warunkach chaosu i trudnych wyzwań

Jednym z głównych elementów  Dynamiki Spiralnej jest założenie, że złożone, przystosowawcze formy inteligencji powstają w odpowiedzi na stres oraz napięcie spowodowane warunkami życiowymi. My, zamiast posługiwać się pojęciami IQ (iloraz inteligencji), EQ (iloraz inteligencji emocjonalnej), AQ (iloraz odporności na przeciwności), SQ (iloraz inteligencji duchowej), proponujemy VQ (iloraz wartości). Kody VQ pojawiają się wtedy, kiedy stare schematy myślenia przestają sobie radzić z nowymi komplikacjami, do których powstania same się przyczyniły. Krótko mówiąc, wraz z nadejściem nowych czasów nadchodzą nowe kody wartości.

Naszym celem jest zbudowanie rusztowania dla nowych rozwiązań, dopasowanie tych rozwiązań do stadiów społecznego rozwoju i zachowanie czujności wobec nadchodzących procesów i odkryć, które  pojawiają się spontanicznie, niczym diamenty na sawannie. Wówczas, tak jak powiedzenie George'a Busha o „tysiącu światełek”[5], czy Clintona o „twarzach nadziei”[6], wiedza praktyczna o rozwiązaniach wspólnych problemów będzie się szybko rozpowszechniać za pomocą Internetu czy innych środków komunikacji. Po co wciąż od nowa „wymyślać koło”, kiedy wszędzie roi się od sprawnych, dobrze zaprojektowanych pojazdów?

5. Określenie nadrzędnych celów wykraczających poza inne priorytety i programy

Cele nadrzędne reprezentują wartości, których wszyscy pożądają i potrzebują, lecz żadna osoba czy grupa nie może osiągnąć  samodzielnie. Te parasole nadrzędnych celów mogą przybierać różne formy. Niektóre wyrastają z syndromu „biada nam”, kiedy to wszyscy razem znajdujemy się w opłakanej sytuacji. Inne z kolei, kiedy na horyzoncie pojawia się „wspólny wróg” zagrażający dobru wszystkich i każdego z osobna. Najlepszy „parasol” to  nie tylko uczciwe i konstruktywne rozwiązanie akceptowane  przez wszystkich, lecz takie rozwiązanie, które w dłuższej perspektywie doprowadza do autentycznej integracji skonfliktowanych grup.

Istnieje wiele kandydatur do tytułu nadrzędnego celu: zagrożenie wirusem HIV, niebezpieczeństwo związane z globalnym ociepleniem i skażeniem środowiska naturalnego, lęk przed atakiem nuklearnym ze strony gardzących śmiercią „wyznawców prawdziwej wiary” czy rodząca klasową zawiść rosnąca przepaść między bogatymi  a biednymi. Są  też inne źródła niepokoju: kurczenie się zasobów wody pitnej, rosnące przeludnienie albo wymykające się spod kontroli badania biomedyczne. Wszystkie te problemy, wyzwania i zagrożenia przekraczają granice państw, podziały etniczne  i ogrodzenia zamkniętych osiedli.

6. Wspomagać i szanować wstępujące fale ludzkiego rozwoju

Oto zasadniczy kierunek - bazowe DNA Dyrektywy Pierwszej. Akcent powinien być położony na samej dynamice procesu, niezależnie od systemu, poziomu, stadium czy zwoju spirali, który uaktywnił się podczas powstawania złożonych, przystosowawczych inteligencji. Każdy z pojawiających się systemów wartości odnosi się nie tylko do partykularnych problemów, które dały mu  początek, lecz także tworzy fakturę i jakość bardziej złożonych kodów memetycznych  w przyszłości. Kiedy stadia/fale są w dobrej kondycji i w zgodzie z bieżącą sytuacją, wówczas rozwijają się naturalnie, „wzbudzane” przez powstające warunki życiowe. Dopiero wtedy otwierają się możliwości twórczego działania.  Zamiast przymierzać  uniwersalne wytrychy polityczno-ekonomiczne do całego spektrum rozwojowego, należy stworzyć unikatową formę pasującą do różnych okoliczności. Całe społeczeństwa (i subkultury) wędrują własnymi trajektoriami systemów wartości i na każdym etapie należy towarzyszyć im w ich potrzebach i wyzwaniach, tworząc modele ekonomiczne i polityczne dopasowane do ich realiów. Próby pomijania etapów czy przedwczesnego przechodzenia do bardziej złożonych stadiów są daremne i przeciwskuteczne.

Lawrence E. Harrison daje jasny obraz tych procesów w swoich pracach dotyczących  systemów wartości oraz kodów dobrobytu. (Zob. See, Who Prospers? How Cultural Values Shape Economic and Political Success(1992) oraz Culture matters: How Values Shape Human Progress (2000), napisane wspólnie z Samuelem P. Huntingtonem). W obu tych książkach, jak również w różnych swoich pracach badawczych Harrison wykazuje, iż „tradycyjne określenia, jak imperializm, dominacja czy rasizm, przestały wystarczać” jako wytłumaczenie, dlaczego pewne państwa, czy grupy etniczne górują nad  innymi. Natomiast podkreśla on zasadniczą wagę „wartości kulturowych, które mają przemożny wpływ na kształtowanie politycznych, ekonomicznych i społecznych dokonań”. W kategoriach Dynamiki Spiralnej odnosi się to do memów Poziomu 4 (niebieskiego) oraz 5 (pomarańczowego) – połączenia „sprawiedliwej władzy” oraz „praktycznego działania”.

7. Zmobilizować wszystkie dostępne zasoby (ćwiartki/poziomy) i skupić je jak promień lasera

Ken Wilber jest twórcą pionierskiej koncepcji „Wszystkie poziomy, wszystkie ćwiartki” (teoretyczny model ewolucji AQAL)[7] ,w oparciu o którą można po raz pierwszy sensownie mówić o kierunku  rozwoju społeczeństw i kultur. Działania w obszarach oddzielnych ćwiartek (sferach rzeczywistości)[8], fragmentaryczne, rozproszone i chaotyczne nie przyniosą znaczących rezultatów.  Aby osiągnąć istotną zmianę, działania „z wnętrza”  (w sercach i umysłach pojedynczych ludzi i całych kultur) muszą zostać skoordynowane z działaniami „z zewnątrz” (wynegocjowane kontrakty, dobrodziejstwa ekonomii, struktury polityczne, zasady i reguły funkcjonowania społecznego) i być  dopasowane do odpowiedniego poziomu (stadium rozwoju społecznego).  Dla głębszej analizy odsyłamy do książki Wilbera A Theory of Everything.[9] Dążenia rodzin, szkół, religii, systemów prawnych, biznesu, stowarzyszeń zawodowych i podmiotów politycznych powinny być zintegrowane, zharmonizowane i nastawione na wspólny cel. Wszystkie ich zasoby oraz wysiłki powinny zostać skupione jak promień światła w laserze na najważniejszych problemach danego stadium. Taki rodzaj działania określam jako meshWORK – działanie zespolone.

8. Wygaszać destrukcyjne konflikty przy równoczesnym poszanowaniu istotnych cyklów przemian

Życie jest pełne dynamicznych napięć, zamętu, konfliktów, rozdźwięków i często przemocy. Problemy mogą powstawać wewnątrz stadiów (np. konflikty typu Władca much czy święte wojny) lub też pomiędzy stadiami (np. jihad vs. świat  MacDonalda, czy prawa człowieka vs. wartości autorytarne). Symptomy mogą przejawiać się w formie zatorów społecznych, ślepych uliczek, grzęzawisk, krwawych konfliktów mniejszości z większościami, walk o cenne surowce, nieudolnych lub skorumpowanych władz, terroryzmu i niekończących się wojen o wyzwolenie narodowe lub dominację ekonomiczną. Poważniejsze konflikty powinny być „duszone” tak, jak gasi się szalejące pożary leśne, działając na wielu frontach tak szybko, jak to tylko możliwe. Mniejszym ogniskom konfliktu, jeżeli nie powodują zbyt wielkich szkód, należy pozwolić się wypalić. Jeżeli przepływy memów wartości  zostaną zrozumiane i uwzględnione jako główne przesłanki działania, ilość takich konfliktów będzie mniejsza, gdyż ludzka energia z większą łatwością pokonywać będzie rozwojowe konflikty i przeszkody.

9. Wspierać  zróżnicowane formy władzy w obrębie danych stadiów rozwoju

Nie istnieją systemy polityczne skuteczne we wszystkich sytuacjach. Każda warstwa ludzkiej/społecznej archeologii posiada odmienną filozofię działania jeśli chodzi o podział władzy. To są naturalne formy organizacji życia, właściwe poszczególnym miejscom i warunkom w obrębie każdej warstwy i każdego poziomu. Każde z nich posiada odrębny kod organizacyjny, który rezonuje wyłącznie z modelami i procesami, odczytywanymi przez własne „DNA”. Nie każdy człowiek posiada zdolność rozpoznawania tych pionowych stopni rozwoju. Wielu próbuje stosować kody operacyjne właściwe dla niektórych zjawisk danego poziomu, do całych warstw. Niektórzy żądają porządku plemiennego, kładącego nacisk na bezpieczeństwo, a inni czują się dobrze w systemie państwa feudalnego, gdzie liczy się władza. Można również zobaczyć dlaczego struktury autorytarne (odwołujące się do porządku) bywają w niektórych układach właściwe, zaś w innych sprawdzają się kody działania  strategicznego (nastawionego na sukces). Kiedy następuje wzrost zamożności i   powstaje silna klasa średnia, sensu nabierają portale społecznościowe (odnoszące się do ludzi). Dzisiaj zmierzamy w kierunku tworzenia systemowych przepływów (nastawionych na proces) i holonicznych działań zespolonych (skierowanych na syntezę), czyli modeli na poziomie globalnym.

10. Twórczo rozwiązywać paradoksy i konflikty, stosując rozwiązania typu win:win:win

Wielu przywódców oraz wiele ugrupowań politycznych poszukuje dzisiaj alternatyw dla tradycyjnych, dwubiegunowych modeli decyzyjnych wyrażających się w angielskiej formule westminsterskiej, amerykańskiej procedurze hamulców i równowagi (checks and balances) czy też historycznej antynomii lewica vs. prawica, pochodzącej z tradycji francuskiej. Nawet model negocjacyjny win:win nosi w sobie ograniczenia kodów memu piątego poziomu (pomarańczowy).

Te nowe modele rodzą się teraz w ogniskach intelektualnych Ameryki i innych krajów. Koncentrują się one przede wszystkim na ostatecznym „win”, czyli zachowaniu integralności wszystkich systemów, dobrobycie wszystkich ludzi, trwałych zasadach etycznych oraz immanentnej mądrości   Dyrektywy Pierwszej. Chodzi tu o uniwersalną bazę dla praktycznego rozwiązywania głębokich konfliktów. Memetyczna świadomość, wsparta Globalnym Monitoringiem Procesów Życiowych, może ułatwić negocjacje pokojowe na Bliskim Wschodzie czy w Afryce, powinna też stać się integralną częścią działań podejmowanych w Camp David, Genewie i w Organizacji Narodów Zjednoczonych.

11. Wzbogacać ludzkie doświadczenie poprzez integrację  ciała, umysłu, duszy i ducha

Wiele naszych dysfunkcyjnych zachowań oraz społecznych problemów ma swoje źródło w osobistym braku spójności wewnętrznej. Wiek Oświecenia przyniósł nam wiele korzyści natury materialnej, często jednak nie dostrzegamy, że za ten „postęp” przyszło nam zapłacić. Ceną tą jest utrata kontaktu ze sferą duchową oraz głębszymi wartościami wpływającymi na nasz ideowy i kulturowy fundament. Niemniej, całkowite odrzucanie któregokolwiek aspektu naszej tożsamości nie jest dobre. Kluczem do zdrowia i dobrostanu, zarówno w doraźnej, jak i długiej perspektywie jest poszukiwanie sposobów powiązania wszystkich tych sfer w integralną całość.

Istnieje wiele możliwości wdrożenia tych subtelnych, lecz skutecznych praktyk. Powinny one być rozwijane w młodym wieku, kiedy jesteśmy otwarci na życie wewnętrzne i gotowi na eksperymenty służące poszerzaniu pojęciowych horyzontów. Dorośli zaś, w miarę jak stają się coraz bardziej wyczerpani „wyścigiem  szczurów” w stechnicyzowanym i zdigitalizowanym świecie, zaczynają szukać sposobów na wyrażenie swojej duchowości; poszukują wyższych, transcendentnych celów lub leczą swoje dusze kontaktem z cudami natury.

12. Pielęgnować i wspierać środowisko naturalne tak, aby wszystkie formy życia mogły się pomyślnie rozwijać

Ten postulat być może mógłby pojawić się na pierwszym miejscu, ponieważ dotyczy problemu, który powinien budzić nasz największy niepokój. Stawką jest tu przetrwanie życia jako takiego. Odkryliśmy właśnie kody genetyczne, które kształtują zapisy naszego biologicznego DNA. Ta wiedza jest cudowna i równocześnie przerażająca. Kwestia naszego dalszego przetrwania na planecie Ziemia będzie zależna od tego, jaki kod memetyczny zyska kontrolę nad tą wiedzą.

Na przykład, do pewnego czasu wierzyliśmy, że najlepszą metodą chronienia słoni (jako gatunku) jest prowadzenie badań nad słoniami – poznawanie mechanizmów ich rozmnażania i żywienia, a także ochrona poszczególnych egzemplarzy tak, aby mogły reprodukować się i egzystować. Dzisiaj skupiamy się na środowisku – naturalnym otoczeniu utrzymującym słonie przy życiu. To środowisko stworzyło słonie i pozwoliło im pomyślnie przetrwać stulecia. I jak długo istnieć będzie to środowisko, tak długo będą istnieć słonie.

Przepowiadanie deszczu nie przyniesie dziś korzyści, jedyna sensowna droga to budowanie arki.

Najlepiej ujął to nieżyjący już profesor Clare W. Graves z nowojorskiego Union College:

Dorosły człowiek na każdym etapie swojego życia poszukuje własnego świętego graala, drogi życia, którą chciałby podążać. Na początkowym etapie jest to dążenie do automatycznej, fizjologicznej satysfakcji.  Drugi etap, to pragnienie życia bezpiecznego, a to z kolei przechodzi w dążenie do  zdobycia statusu heroicznego, do władzy i chwały, a wreszcie do niczym nie zmąconego  spokoju; dążenie do wygodnego życia, do stworzenia emocjonalnych więzi, do zdobycia uznania i do harmonii w tym niezrozumiałym świecie. A kiedy wreszcie zrozumie, że nie znajdzie spokoju, wkracza na dziewiąty etap poszukiwań. Osiągając każdy kolejny poziom, wierzy, że jest na dobrej drodze do znalezienia klucza do swojej egzystencji. Jednak, ku własnemu zaskoczeniu i rozczarowaniu, za każdym razem dowiaduje się, że odpowiedź na pytanie nie jest taka, jakiej się spodziewał. Każda z tych odpowiedzi wprawia go w konsternację i zakłopotanie. Za każdym razem, kiedy udaje mu się uporać z jakimiś problemami, na ich miejsce pojawiają się nowe. W końcu dowiaduje się, że poszukiwania nigdy się nie kończą.


Polską wersję tekstu opracowali:
Maryna Szczepańska
Michał Szczepański
Maciej Gutkowski



[1] Chodzi o wielkie protesty antyglobalistów i alterglobalistów w Seattle z okazji spotkania World Trade Oraganization w 1999 – przyp. tłumaczy

[2] Dla uproszczenia vMEMy tłumaczymy jako memy – przyp. tłumaczy

[3] Artykuł został opublikowany w roku 2000, przed erą Putina, która odwróciła demokratyczne reformy ery Jelcyna – przyp. tłumaczy.

[4] You Can’t Go Home Again – tytuł powieści amerykańskiego pisarza Thomasa Wolfe – przyp. tłumaczy.

[5] Slogan wygłoszony prze G. Busha na konwencji Partii Republikańskiej w Nowym Orleanie w 1988 – przypis tłumaczy.

[6] Polityczna inicjatywa zainagurowana przez B. Clintona w 1992 – przypis tłumaczy.

[7] Przypis tłumaczy

[8] Przypis tłumaczy

[9] Polskie wydanie: Ken Wilber Integralna Teoria Wszystkiego, Zysk i S-ka 2006- przypis tłumaczy.

Add your comment

Your name:
Your email:
Your website:
Subject:
Comment: