Kwadrywium

Drukuj
PDF

Łukasz Łata

Znawcy twórczości Kena Wilbera wyróżniają 5 etapów jego pracy teoretycznej, 5 etapów ewolucji jego teorii. Obecna faza jest już piątą z kolei i w znaczący sposób różni się od poprzedzającej ją fazy 4. Krok od fazy 4 do fazy 5 jest znaczący nie tylko dlatego, że najnowsze prace zrewidowały kilka koncepcji, które okazały się błędne, ale przede wszystkim dlatego, że jest to krok sięgający daleko poza początkową scieżkę.Etap wilber-4 to publikacja Sex, Ecology, Spirituality oraz książek pochodnych takich jak Krótka Historia Wszystkiego, Psychologia Integralna.

Etap wilber-5 to publikacja w Internecie obszernych fragmentów Kosmos Trilogy Volume II 1, oraz pochodnych od niej Integralnej Teorii Wszystkiego, a także Integral Spirituality2.

Etap 4 wprowadził pojęcie kwadrantów, etap 5 uzupełnił tę koncepcję o kwadrywium. Zobaczmy o co chodzi.

Holon to byt zorganizowany w taki sposób, że stanowi część większej całości i jednocześnie zawiera w sobie mniejsze całości. Nie wszystko ma naturę holonu (np. artefakty takie jak stół lub stosy takie jak kamień nie są holonami) i nie wszystkie holony mają takie same własności3.

Zajmiemy się tutaj holonami indywidualnymi, ponieważ to one, jak człowiek, posiadają kwadranty. Człowiek posiada 4 kwadranty, czyli 4 nieredukowalne do siebie wymiary istnienia. Te cztery wymiary możemy poczuć4w doświadczeniu z pierwszej ręki jako nasze indywidualne ciało, świadomość, nasze ralacje i wartości oraz naszą sytuację materialną, społeczną. To doświadczenie możemy też opisać pojęciami i narysować diagram kwadrantów.

Diagram 1. Kwadranty. Cztery wymiary, które posiada człowiek (indywidualny holon). Wymiar subiektywny, obiektywny, intersubiektywny, interobiektywny.

W Krótkiej Historii Wszystkiego zamieszczony jest taki diagram.

Diagram 2. Ścieżki Prawej i Lewej Ręki.

Okazuje się, że mimo pozornego podobieństwa diagramy te prezentują w rzeczywistości innego rodzaju perspektywy. A mimo graficznego podobieństwa różnice między nimi są bardzo istotne. Rozróżnienia takiego nie znajdziemy jeszcze w Krótkiej Historii, gdzie dwa rodzaje perspektyw są ze sobą pomieszane. Z obecnego punktu widzenia kwadranty stanowią tylko wstęp do poprawnej koncepcji.

W Integral Spirituality Wilber pisze:

"We wprowadzeniu piszemy często coś takiego <<Kwadranty to spojrzenie (lub perspektywy) na wnętrze i zewnętrze indywidualnego i zbiorowego.>> Odnosząc się do tych perspektyw w sposób bardziej techniczny rozróżniamy pomiędzy "spojrzeniem przez", a "spojrzeniem z". Wszystkie indywidualne (lub czujące) holony MAJĄ lub POSIADAJĄ cztery perspektywy poprzez które lub przy pomocy których mogą spojrzeć na świat i to są kwadranty (spojrzenie przez). Ale na wszystko można spojrzeć z tych czterech perspektyw i to nazywamy kwadrywium. Na przykład krzesło jako artefakt nie posiada czterech kwadrantów, ale można na nie spojrzeć z tych czterech kwadrantów lub perspektyw, co staje się wtedy kwadrywium lub spojrzeniem na temat krzesła. Indywidualny holon (jak ty lub ja) posiada wymiary-perspektywy ja, my, to, te (i dlatego posiada spojrzenie przez); artefakt ich nie posiada, ale mogę na niego spojrzeć z każdego z tych kwadrantów lub z każdej z tych perspektyw."

I jeszcze jedna definicja z przykładami2

"Kwadrant to perspektywa podmiotu; kwadrywium to perspektywa poprzez którą patrzy się na przedmiot. (...)

Na przykład, jako indywidualny holon posiadam przynajmniej 4 kwadranty-perspektywy: moje istnienie zawiera perspektywę-ja, perspektywę-my, perspektywę-to, perspektywę-te. Ale butelka Pepsi nie posiada 4 kwadrantów, ponieważ nie jest istotą czującą. Jednak można na nią spojrzeć z każdej z 4 perspektyw. Mogę spojrzeć na butelkę z perspektywy-ja i powiedzieć ci co osobiście myślę lub czuję na jej temat. Ty i ja możemy rozmawiać o tej butelce i stworzyć perspektywę-my. I mogę spojrzeć na butelkę w sposób naukowy (to i te) i mówić na przykład o jej molekularnej strukturze. (...)"

Czyli z jednej strony mamy człowieka, którego istnienie ma cztery wymiary, a z drugiej strony mamy jego poznawczą aktywność, zdobywanie wiedzy o świecie i o sobie. Choć Wilber nie przyznaje nigdzie, że kwadranty to koncepcja niepełna, to jednak mówi o tym, że to perspektywy czyli kwadrywia są pierwotne i to dzięki temu rozróżnieniu teoria stała się znacznie bardziej ścisła i dokładna.

Jak to się stało, że rozróżnienie na kwadranty i kwadrywia było na początku niejasne i zlało się w jedną koncepcję kwadrantów? Na ten temat kolejny cytat z Integral Spirituality:

"Mówiąc inaczej - mniej ściśle - ponieważ obiekt jest oglądany przez konkretny kwadrant, to podmiot patrzy na obiekt przez pewien kwadrant i obiekt istnieje "w" kwadrancie."

Jeszcze raz cytat z Wilbera3:

"Ludzie często rysują diagram czterech kwadrantów i mylą ze sobą te dwie struktury, więc mówią coś takiego "krzesło JEST W górnym-prawym kwadrancie, zgadza się?" Niezupełnie. Na krzesło można spojrzeć "z" górnego-prawego dość rozwiniętej istoty czującej (np. ja widzę kszesło jako obiekt trzeciej-osoby), ale krzesło samo w sobie nie jest "w" górnym-prawym (krzesło nie POSIADA zdolności postrzegania obiektów trzeciej-osoby, ponieważ krzesło nie jest per se czującym holonem, ale artefaktem)."

Różnicę pomiędzy kwadrantami a kwadrywium, dobrze ilustruje poniższy diagram.

Diagram 3. Kwadrywium. Cztery perspektywy na zdarzenie. "Jaki kupić samochód? - najlepsze wrażenia - raporty z badań - czym jeżdzą moi znajomi i przyjaciele - cena, serwis, sprzedaż, parkowanie"

Rysunek ten przedstawia cztery perspektywy 'na samochód', integralne podejście do zakupu samochodu. Podmiot patrzący na samochód przyjmuje cztery różne spojrzenia na jedno zdarzenie, przykłada cztery różne perspektywy do jednej decyzji. Każda z tych perspektyw jest nieredukowalna do pozostałych, każda stanowi odrębną gałąź poznania i każda z nich może decydować o zakupie samochodu (w zależności od naszych preferencji i priorytetów). Ten diagram ilustruje kwadrywia. Nie ma na tym diagramie kwadrantów, są one jedynie domyślne jako własności podmiotu, który patrzy na samochód. Nie są to też kwadranty samochodu, ponieważ takich on nie posiada.

Dodatkowo perspektywy na tym diagramie nie kierują się w strone jednego obiektu. Kiedy kwadranty są wymiarami istnienia jednego indywidualnego holonu, to kwadrywia są perspektywami podejmowanymi przez ten jeden holon, ale zazwyczaj nie dotyczą tylko jednego obiektu. Pierwsza z perspektyw na diagramie - najlepsze wrażenia - to perspektywa introspekcji, badania stanów wewnętrznych podmiotu przez niego samego. Jakie wrażenie robi na mnie ten samochód, jak ja się z nim czuję. Druga perspektywa - raporty z badań - to perspektywa empiryzmu, naukowego badania parametrów samochodu, skierowana na fizyczny samochód. Trzecia perspektywa - czym jeżdzą moi znajomi -  to perspektywa hermeneutyki, interpretacji zbiorowych norm i wartości, skierowana na wnętrze grupy moich znajomych. Czwarta perspektywa - cena, serwis, ... - to perspektywa systemowa, ekonomiczna, skierowana na rynek i system zależności ekonomicznych. Każda z tych perspektyw skierowana jest na inny obiekt, a obiekty te nie tworzą w sumie jednego holonu (ani artefaktu itd.). Jedynym wspólnym zdarzeniem jest tutaj decyzja zakupowa podejmowana przez scalający wszystko podmiot, indywidualny holon, który potrafi przyjąć te wszystkie perspektywy.

Zgodnie z najnowszą wiedzą i dzięki rozróżnieniu kwadrantów od kwadrywium rozmumiemy znacznie dokładniej czym jest rysowanie diagramu czterech wymiarów3. Tak zwana teoria wszystkiego staje się bardziej zniuansowana i znacznie bardziej skomplikowana. Dzięki temu widać coraz lepiej jej własne granice i słabnie jej totalny charakter. Gdyby książki Wilbera wydawane były na początku 20 wieku, kiedy ludzie nie stosowali jeszcze metod promocji, tytuły zapewne też brzmiałyby inaczej i zamiast "teorii wszystkiego" mielibyśmy "ogólną teorię istnienia i poznania".

31.01.2009

Zapraszam do dyskusji!

- W kojelnym odcinku: czym różni się wewnętrzny od wnętrza, a wnętrze od środka.


[1]. Kosmos Trilogy Vol. II. Zobacz na stronie wiedz>materiały po angielsku

[2]. Integral Spirituality. Obszerne fragmenty na stronie > materiały po angielsku

[3]. Czy kamień ma kwadranty. Zobacz w sekcji wiedza > wilber-5

[4]. Rozpoznaj AQAL. Zobacz w sekcji praktyka.

Komentarze (11)
CZYTAJ I MYŚL
11środa, 31 października 2012 08:38
Polecam książkę "MAŁŻEŃSTWO ROZUMU Z DUSZĄ" - gdzie jest wyjaśnione skąd się wziął "schemat czterech ćwiartek" i integralne podejście. jest to też analiza różnych prądów myślowych ich słuszności i sprzeczności itd. itp. z tej książki JASNO WYNIKA, że holony i "cztery Cwiartki" NIE SĄ PROPOZYCJĄ WILBERA a jedynie opisem i zestawieniem wyników badań nad dziedzinami.
polemizowanie z tym i przytaczanie Dalajlamy, filozofii itp. jest BEZ SENSU ponieważ WŁAŚNIE Z ANALIZY FILOZOFII ZACHODNIEJ I RÓŻNYCH ODMIAN BUDDYZMU WYNIKA TAKIE ZESTAWIENIE! to nie jest "oddzielna koncepcja filozoficzna" a jedynie zestawienie już istniejących danych, które mają ułatwić przemyślenie tego wszystkiego. polemika z tym jest tak samo sensowna jak polemika z linijką lub kątomierzem.
Otóż to
10niedziela, 22 lutego 2009 18:36
Po pierwsze, zgadzam się z tym brakiem precyzji, o którym napisałeś i dodam jeszcze coś od siebie. Piszesz, że tradycje duchowe źle patrzą na wszelkie próby łączenia ich. Tak, z pewnością m.in. dla utrzymania "przekazu" linii w stanie nienaruszonym. To utożsamienie pozwala im być tym czym są, jak napisałem wyżej. Po drugie, wiara w "czyste tradycje" to mit, tak, też tak myślę, ale nie powinno to odwracać naszej uwagi od jednak dość określonego charakteru owych tradycji. To delikatna sprawa.

Budzą zastrzeżenia wypowiedzi Wilbera, w których zrównuje on pewne fenomeny mistyczne różnych tradycji i szereguje je wedle arbitralnego klucza, niepokoi też brak przykładów, które podważają jego model. Np. takich: Adavaita vedanta mówi, że doświadczenie Nirguna Brahmana (bez cech) jest wyższe niż Saguna Brahmana ("osobowego"). Wielki filozof i mistyk hinduski Ramanudża widzi to odwrotnie!

albo z rozmowy z Dalaj Lamą:

Rozmówca: Tak więc, jeśli jest się wyznawcą wedanty i osiąga się stan satczitanandy, czy nie można tego nazwać ostatecznym wyzwoleniem?
Dalaj Lama: To zależy jak interpretujesz zwrot "ostateczne wyzwolenie", jeśli zdefiniujesz go jak ja powyżej to nie mogą go osiągnąć nawet przedstawiciele szkół: Svatantrika Madhyamika, ani Cittamatra, Sautrantika ani Vaibhasika. Wyznawca tych szkół, chociaż Buddysta, nie rozumie prawdziwej doktryny pustki. Ponieważ nie może urzeczywistnić pustki, czy inaczej rzeczywistości, nie może też osiągnąć tego rodzaju wyzwolenia jakie wcześniej zdefiniowałem" Dalaj Lama - The Bodhgaya Interviews. 1988.

Czyli idąc dalej myślą Dalaj Lamy, Wilber też nie rozumie prawdziwej doktryny pustki. I tak oto rodzą się modele, które są równoważne ale zupełnie do siebie nie przystają. Jedni według tych modeli są na wyższym stopniu rozwoju, drudzy na niższym. Któż byłby w stanie to rozstrzygnąć?
Problem synkretyzmu
9niedziela, 22 lutego 2009 15:27
Marku
zwróciłeś uwagę na bardzo istotny aspekt związany z rozumieniem (tworzeniem wyobrażenia) odnośnie istoty bezforemności.
Ja chcę jeszcze poruszyć problem synkretyzmu. Mówi się o Wielkich tradycjach Duchowych, mając na myśli Buddyzm, Chrześcijaństwo, Islam, Hinduizm, Judaizm. Te tradycje bardzo źle patrzą na wszelkie próby łączenia ich. Osobiście mam bardzo krytyczny stosunek do New Age. Nie wynika on jednak z samego faktu, że New Age łączy różne elementy. Dla mnie problemem jet sposób w jaki New Age dokonuje połączeń a nie same próby połączeń. To zasadnicza różnica. Dlaczego? Wiara w tak zwane "czyste tradycje" to mit. Czy np. dominujący obecnie w zachodniej kulturze nurt chrześcijański to "czyste chrześcijaństwo"? Wielka Duchowa Tradycja? Ja widzę to zupełnie inaczej. Chrześcijaństwo zawiera w sobie elementy faryzejskiego Judaizmu, wybranych arbitralnie przez Ojców Kościoła Ewangelii uznanych za prawdziwe oraz interpretacje narzucone przez teologów. Pomijam już sposób krzewienia tej religii, która często wspierała się siłą militarną. Czysta Prawda? Wielka Tradycja Duchowa? Buddyzm - można na niego spojrzeć jako na synkretyzm pewnych elementów Hinduizmu i nauk przekazanych przez Gautame Budde. Tybetański Bon - synkretyzm Buddyzmu, który przybył z Indii i rdzennej tybetańskiej religii Bon, która z kolei powstała jako zinstytucjonalizowana forma kultu na bazie MiCzie - wierzeń ludowych. Uważam, że wiara w czyste tradycje to czyste złudzenie czystości :) Problem z New Age nie polega moim zdaniem na tym, że poszukuje on nowej formuły. Polega on raczej na tym, że język tej formuły przejawia niesamowity brak precyzji, swoisty bełkot wędrujący po powierzchni zagadnień. Uważam, że integracja rozumiana jako brak szukania nowej formuły łączącej pewne elementy tradycyjnych religii wcale nie stanowi jedynego możliwego sensownego rozwiązania. Można a nawet trzeba budować nowe, pytanie jest jak budować?
dalej 2.
8sobota, 21 lutego 2009 18:48
Nie sądzę by bezforemność była poza, mniemam, że jest ona w, tak jak przerwa w muzyce, która też jest muzyką, też jest interpretacją, nie jest zaś ciszą poza muzyką. Nie wiem czy istnieje cisza poza muzyką, ile jej rodzajów..., nie wiem czy istnieje cisza absolutna względem ciszy konwencjonalnej. Tej transcendencji nie mogę nazwać bo nic o niej nie wiem. Nie mogę znać Świadka poza treścią jego doświadczenia, mogę go znać tylko w odbiciu. Jako przerwę w muzyce doświadczenia. Jeśli ktoś mi powie, że istnieje transcendentny Bóg, Brahman czy Pustka, to mogę tylko w to wierzyć, dlatego jeśli prawda wieczna według Wilbera jest poza czasem czy poza 4 kwadrantami, to nie zostaje nic innego jak wiara, że ten pogląd jest prawdziwy.
....
7sobota, 21 lutego 2009 18:08
ciekawe pytanie, tylko jak na nie odpowiedzieć?
dalej.
6sobota, 21 lutego 2009 13:36
Też tak myślę, że wyłączność prawdy jest raczej nie do utrzymania. Druga rzecz to "doświadczenie prawdy absolutnej niezależne od czasu". Tu mamy problem, a rozwija się on w tym co dalej - że doświadczenie stanów bezforemnych nie zależy od nałożenia interpretacyjnego. Hm, skoro tak, to skąd możemy wiedzieć, że jest to doświadczenie bezforemne, a nie foremne? Skąd wiemy, że tam nic nie ma? Bo jeśli nie ma nikogo i niczego by to w tym stanie określić, to równie dobrze mógłby to być stan bez jakiegokolwiek znaczenia mistycznego czy religijnego, ot pustka niczym głęboki sen czy trans, a może nawet coś gorszego niż nieświadomość. Czytałem kiedyś o takim przypadku jak pewien facet po wypadku samochodowym wpadł w takie NIC. Bezforemność ma w każdej tradycji głębokie znaczenie. Np. u Ewagiusza z Pontu w "bezkształtności" znajduje się Bóg! co też jest dowodem na to, że osobowy Bóg znajduje się też wyżej (ponad stanem subtelnym) niż Wilber sądzi. Abstrahując od stopni, możemy ponadto dodać, że owych stanów bezforemnych może być wiele, a nie tylko jeden, bo skoro nie wiemy nic w owym stanie, to też nie wiemy czy jest ich wiele czy jeden. Jeśli nie należy on do 4 kwadrantów, to dlaczego przypisujemy temu stanowi znaczenie, a omdleniom czy transom bezforemnym nie? I czy znaczenie jest tylko w 4 kwadrantach? bo jeśli tylko, to wówczas to, co transcendentne może być tylko iluzją. Przypomnę, że w "bezkształtności" Ewagriusza to znaczenie było zawarte w doświadczeniu w nim Boga.
...
5sobota, 21 lutego 2009 12:56
mysle o przyłożeniu do tego problemu wilberowskiej analizy

trzeba spojrzec na to kiedy powstawały tradycje mądrości i ich filozofie, jakie były wtedy warunki (w 4 kwadrantach)

nie sposob w dzisiejszych czasach z aktualną wiedzą utrzymać twierdzenia, że tylko jedna wersja jest prawdziwa, a reszta to pomyłka. To jest pogląd fundamentalisty. Jesli ten przysłowiowy buddysta nie może się dogadać z chrześcijaninem, to może dlatego, że wierzą w wyższość własnego objaśniania świata i nie chcą wyjść poza to ograniczenie. W jezyku kolorów rozwoju to byłaby niebieska wiara. Można wierzyć w co się chce, w dowolnym kolorze, ale twierdzę, że na tym poziomie porozumienie nie jest możliwe właśnie z tego powodu. Przekonanie o monopolu na prawdę kończy wszelką dyskusję.

Integralne podejście, tak jak je rozumiem, proponuje coś zupełnie innego. Powinno zawierać w sobie krytykę takich niebieskich poglądów z poziomu racjonalnej nauki i z poziomu postmodernistycznych studiów kulturowych (na przykład) i wykraczać poza nie. Dzięki temu uzyskamy pełny kontekst do interpretacji tych sprzecznych poglądów. Mamy z jednej strony demitologizację tych wierzeń, obraz kulturowego tła przenikającego te wierzenia, a z drugiej strony jasne zdefiniowanie naszego własnego uwarunkowania interpretacyjnego (w 4 kwadrantach).

--

Mozna za Wilberem przyjąć, że mamy prawdę absolutną i względną. Możemy też przyjąć, że doświadczenie prawdy absolutnej jest niezależne od czasu, bo ta prawda jest wieczna. Z definicji, doświadczenie stanów bezforemnych nie zależy w ogóle od żadnych 4 kwadrantów.

Ale wszytko co się mówi i myśli o tym doświadczeniu to już gra 4 kwadrantów z wszystkim poziomami itd. I wszystko co się mówi jest ograniczoną prawdą, ponieważ nie ma absolutnych pojęć. I dodatkowo to co się mówi podlega ewolucji i mamy wtedy poziomy interpretacji doświadczeń i ewentualny konflikt poglądów lub zbierzność w rozumieniu uwarunkowań budujących te poglądy.
c.d. w kwestii pluralizmu
4sobota, 21 lutego 2009 12:17
Tak, zmiksowana zupa to problem, szczególnie biorąc pod uwagę filozofię wieczystą, która często miksuje wedle swego uznania :)ale to, co piszesz o zawsze ograniczonej prawdzie jest trochę niezrozumiałe, gdyż jeśli mówimy o mistycyzmie, to niemal każda szkoła jednak uważa, że jej techniki prowadzą do urzeczywistnienia pełnej prawdy. Tu mamy problem gdyż jeśli uznamy, że np. poznanie Brahmana w tradycji advaity vedanty jest osiągnięciem "ograniczonej prawdy" wówczas wedle jej filozofów nie rozumiemy czym jest poznanie Brahmana. I trudno tutaj oddzielić filozofię od mistyki, pojęcie od doświadczenia.
tak
3sobota, 21 lutego 2009 02:01
zgadzam się, że nie jest łatwo o wspólny mianownik i często otrzymujemy go tylko przez okrojenie niezgodnosci.

mysle też, że ta fundamentalna niezgodność pomiedzy np buddysta i chrzescijaninem co do filozoficznych koncepcji, ktora jest jak najbardziej uzasadniona, ma tez swoje granice. Wydaje mi sie, ze te granice wyznacza 'fundamentalizm' wyznawcy. Mam na mysli cos takiego. W jednym z nagran na youtube ojciec Keating wspomina o tym (nie pamietam dokladnie) jak najwyzsza hierarchia Kosciola uznala (Watykan II ?) ze Duch Swiety moze działac takze poprzez inne religie prowadzac do zbawienia. Pewnie pomylilem szczegoly, ale istotna jest tu dla mnie pewna idea, kiedy nawet filozofie niezgadzjace sie ze soba robia krok w kierunku innej koncepcji.

Moze jest tak, ze religie/filozofie (ludzie) z etapu etnocentrycznego nigdy sie ze soba nie zgodza. Ale im dalej, tym zgodnosc jest wieksza. Zgodnosc, ktora nie koniecznie polega na jakiejs zmiksowanej zupie, ale na jednoczesnym wyznawaniu wlasnych pogladow i przyznawaniu tej samej rangi, zawsze ograniczonej prawdy, własnej filozofii i filozofiom innych wyznan.
Rozważania, dodatek.
2piątek, 06 lutego 2009 14:41
Gdy wchodzi się w szczegóły trudno się zgodzi, że te koncepcje w istocie można powiązać wspólnym mianownikiem, chyba, że okroi się je o to, co filozoficznie sprzeczne. [i][/i]
Co więcej, chyba, że okroi się je o to, co dla nich charakterystyczne i je określające. Żaden buddysta Therawady nie uzna tej "niezmiennej esencji" jaką jest dusza, chyba, że kosztem własnej tożsamości. Podobnie żaden chrześcijanin nie zgodzi się z koncepcją braku trwałej jaźni chyba, że kosztem własnej tożsamości. Wspólny mianownik jest tworem dość arbitralnym.
Rozważania
1piątek, 06 lutego 2009 14:01
Przyznam, że koncepcję Wilbera uznaję za jedną z najbardziej odkrywczych i znaczących z jakimi się zetknąłem. Zdecydowanie wpłynęła na mój sposób postrzegania świata. Uważam jednak, że ważnym krokiem będzie odniesienie się w bardziej szczegółowy sposób to problemów, które stara się uchwycić, opisać i uporządkować. Jednym z takich problemów zdaje się być pojęcie istoty czującej w kontekście jej zdolności postrzegania perspektyw. Czy np. koń (jako holon posiadający 4 kwadranty) może postrzegać rzeczywistość w perspektywie kwadrywium? i co to oznacza? Otóż wydaje się, że koń potrafi postrzegać rzeczywistość właśnie w taki sposób, nie potrafi jednak stworzyć takiej kategoryzacji, czyli opisać własnego sposobu percepcji, gdyż jego umysł nie daje mu możliwości tworzenia kategoryzacji pojęciowych, najprawdopodobniej ze względu na to, iż nie posługuje się on językiem, który potrafi tworzyć symbole i abstrakcje. Tak więc choć każda czująca istota jak się zdaje ma dostępne te perspektywy, to sam dostęp do nich może być różnie realizowany. Kolejna kwestia to nieredukowalność perspektyw. Otóż zgodzę się, że redukowanie wszystkiego do górnej prawej, co czyni materializm zdaje się być naiwną sztuczką tworzącą perspektywę płaskiej ziemi, co Wilber świetnie ukazał. Niemniej jednak zupełnbie inna kwestia pozostaje współistnienie tych obszarów. I tu godzenie perspektywy naukowej i religijnej wcale nie jest takie proste. Jeśli przyjrzymy się np. kognitywnej perspektywie dot. umysłu to wbrew pozorom nie przejawia ona cech redukcjonizmu. Traktuje umysł jako proces (nieredukowalny) mózgu. Procesu tego nie da się zredukować do chemii mózgu, bez mózgu proces ten jednak nie zachodzi. Wilber zresztą zwraca uwagę na te powiązania. Jeśli jednak przyjrzeć się np. chrześcijańskiej koncepcji duszy to zakłada ona istnienie duszy jako niezmiennej cząstki, duchowej esencji. Inaczej patrzy na to Buddyzm. Gdy wchodzi się w szczegóły trudno się zgodzi, że te koncepcje w istocie można powiązać wspólnym mianownikiem, chyba, że okroi się je o to, co filozoficznie sprzeczne.

Dodaj swój komentarz

Imię:
Twój email:
Twoja strona:
Temat:
Komentarz: