First European Integral Conference 8-11 May 2014

Print
PDF

Kilka osobistych impresji

Maciek Gutkowski

1. Najważniejsze słowa klucze: przestrzeń „My” i „Pole”. „Pole” to pojęcie zarówno kosmologiczne, jak i socjologiczne i psychologiczne. Świadomość i jej specyficzne formy pojawiają się w organizacjach-polach-organizmach jako wyraz twórczego ducha, albo gry energii subtelnych, albo jeszcze inaczej, jako synergii specyficznych wartości. Czuję, że reflektor integralny jest skierowany na społeczności, bo tam najszybciej nabrzmiewa potencjał ewolucyjny.

2. Budowa organizacji odbywa się organicznie. Najpierw pojawia się grupa myślących podobnie, stopniowo przekształcają się w środowisko, które wytwarza „pole”. To pole to nic innego jak gra energii oddolnej i potrzeb w przestrzeni „My”; z tego napięcia stopniowo wyłania się misja i przywódcy, którzy formułują cele i tworzą organizację. W przypadku Akademii Integralnej w Budapeszcie, to szkoła psychoterapii, opierającą się, jak mniemam, na modelu integralnym.

3. Widać wyraźnie, że społeczności integralne na świecie budują się wokół trzech najważniejszych aplikacji Teorii Integralnej: psychoterapia, coaching biznesowy i edukacja, z przewagą pierwszych dwóch, bo oprócz zalet Teorii Integralnej wpisują się w trend cywilizacyjny. Z edukacją jest gorzej, bo wymieszanie elementów metafizycznych z filozoficznymi i psychologicznymi Teorii Integralnej  skutecznie ją odsuwa od dyskursu akademickiego. Konwencjonalna, zinstytucjonalizowana edukacja na razie dominuje i jeszcze długo będzie dominować. „Na razie”, bo to nastawienie może się zmienić, choć nie podejrzewam, aby to nastąpiło szybko. Przejście Wilbera na pozycje „guru” nie sprzyja otwarciu Teorii Integralnej na krytykę filozoficzną, a tym samym na wprowadzenie jej do „mainstreamu”. Z drugiej strony widzę dużo cichej inspiracji i zainteresowania Wilberem, bo jest to jedyny znany mi światopogląd, wyrażony w języku filozoficznym, który łączy duchowość z nauką.

4. Benca Ganti oceniam bardzo wysoko, za zdolności przywódczo-organizacyjne, choć to, co robi w swojej akademii specjalnie mnie nie interesuje, bo psychoterapia to nie jest dla mnie najważniejsza dziedzina zainteresowań. Nie mogę rozstrzygnąć, czy jego szkoła działa z inspiracji „funkcjonalnej”, czy duchowej tj. integralnej. Przypuszczam, że impuls i motywy są autentyczne, inaczej nie zebrałby grupy entuzjastów; nie zainteresowałby również Wilbera i jego bliskich współpracowników. Wszyscy ludzie z Węgier, z którymi miałem okazje rozmawiać, wydawali mi się bardzo sensowni – to czymś świadczy.

Tak czy inaczej, według mnie, Integral European Conference w Budapeszcie wypadła znacznie lepiej (przygotowanie, formuła, organizacja) i ciekawiej niż konferencja w San Francisco pomimo różnych drobnych zastrzeżeń, jak np. totalnie przeładowany program, który utrudniał dialog, bo ludzie już nie mieli na niego siły. Drażnił mnie również zbyt duży nacisk na rytuał. Nie drażniły mnie natomiast różne czerwono-niebiesko-pomarańczowe odcienie Benca, bo budowa każdej organizacji musi dostosować się do lokalnego kolorytu. Inaczej nie da się nic zbudować – coś takiego jak organizacja komercyjna „drugiego przedziału” nie istnieje, dopóki podstawowym tłem systemowym jest kapitalizm i państwo narodowe.

5.  Na warsztacie „Transformative Community 2”, gdzie byliśmy razem z Aleksandrem i Jerzym zainteresowały mnie głosy Vadum Dahla i Stainingera. Vadum Dahl to ten niewidomy z Dani, który żartuje, że nie widzi, ale tylko na dwoje oczu. Zwracał uwagę na inspirację duchową;  autentyczna, twórcza wspólnota buduje się wokół praktyki duchowej, cała reszta rozwija się organicznie.

Z kolei Staininnger (redaktor magazynu „Evolve”) zwracał uwagę na to, że organiczny wzrost dokonuje się tylko, gdy ludzie z pola zaczynają podejmować zobowiązania w przestrzeni „My” .

Integralni w Polsce

Jest wielu ludzi zainspirowanych Teoria Integralna, którzy, zgodnie z globalnymi trendami, działają w obszarach psychoterapii, coachingu i edukacji. Niektórzy z nich (jak np. J. Santorski) osiągnęli sukces biznesowy. Większość jednak ciężko pracuje, aby utrzymać się na powierzchni. Dla nich Teoria Integralna stanowi dobre narzędzie w pracy zawodowej, ale nie mają już energii i wystarczających finansów do budowania struktur „meta”. Po co mieli by je zresztą tworzyć? Synergia nie jest tutaj oczywistą konsekwencją.

No i wkrada się polski cień, który tradycyjnie deprecjonuje współpracę, w imię drobnych interesów materialnych i egoistycznych.  Na swoim radarze widzę kilkadziesiąt jednostek i małych środowisk (Integralni w Trójmieście, Integral Cafe w Warszawie), które nie są jednak powiązane, nie tworzą sieci wspólnych interesów, czy nawet sympatii.

Co można zrobić? Na pewno nie ma żadnego sensu zastanawiać się, kto jest prawdziwie integralny, a kto nie. Moim zdaniem, każdy, kto przyznaje się do inspiracji teorią integralną w swoim życiu prywatnym i zawodowym jest z ducha integralny. Dywagacje nad capucino, nie rozstrzygną kwestii, czy prawdziwa piana ma być szumiąca, ale nie wzburzona, czy też może odwrotnie. Po co zresztą ten bolący dylemat rozstrzygać, jeśli wierzymy, że najważniejsze jest pragnienie. Jak wyraził to pewien integralny leader, podobno chodzi o „jeden smak”, choć jest wiele podniebień.

Integracja przez izolację i oddzielenie udaje się tylko polskiej prawicy oraz Szwajcarii; im bardziej się ten kraj izoluje, tym bardziej staje się atrakcyjny. Ja bym osobiście poszedł nawet dalej i do integralnych włączył wszystkich, którzy świadomie rozwijają formy alternatywne lub komplementarne w konwencjonalnych obszarach zdrowia, edukacji, biznesu, jeśli nawet nie odwołują się bezpośrednio do światopoglądu integralnego.

Trudno stawiać twarde cele i budować misje, gdy nie ma „pola”, o którym tyle się mówiło w Budapeszcie, dlatego potencjał integralnych w Polsce można sprawdzić tylko w jeden sposób - trzeba takie pole stworzyć. Pierwszym krokiem musi być narysowanie całkiem konwencjonalnej mapy integralnych w Polsce. Jak będzie mapa, to spróbujemy zamienić ją w terytorium; może się uda, a może nie.

Idąc za metaforą organicznego wzrostu, każda roślina inaczej się rozwija, potrzebuje innych warunków, aby dojrzeć i wzrastać itd. Dalej, jeśli przyjmiemy, że podstawowym deficytem jest brak czasu, energii, pieniędzy, a może także nadziei na integrację integralnych, to proponuję zaangażować na okres 3-4 miesięcy osobę, której zadaniem będzie stworzenie mapy integralnych w Polsce.

Myślę, że powinna to być nie tylko mapa geograficzna, ale mapa potrzeb i aspiracji. Wyobrażam sobie, to tak, że ktoś za pieniądze  zobowiąże się do sprawdzenia kontaktów, wysłania ankiety, porozmawiania z każdym osobiście przynajmniej przez Skype (sfinansuje to fundacja MGU). To da nam obraz „pola”. Proces zakończy się albo fiaskiem, tzn. brakiem zainteresowania i rezonansu, albo doprowadzi do spotkania sympatyków ewolucji. Może przy okazji SPINU w Sopocie, albo może w innym miejscu np. w Kawkowie. Stolica nie jest chyba najlepsza ze względu na koszty noclegów i ogólnie kiepską atmosferę.

Platformą odpalającą może być któraś z istniejących organizacji; znam tylko dwie, albo Forum Rozwoju Integralnego w Sopocie, albo Integral Cafe w Warszawie.

A co Wy myślicie?

Comments (1)
mapa
1Monday, 09 June 2014 00:45
Krzysztof A. Górecki
Temat interesujący. Mogę się podjąć tego zadania. Zgłaszam się do realizacji projektu. Jako członek GI (grupy inicjatywnej) Integral Cafe w Warszawie.

Add your comment

Your name:
Your email:
Your website:
Subject:
Comment: